piątek, 12 lipca 2013

Rozdział piąty

Ashley

          Rozmawiałam z chłopcami jak to zaczęli swoją karierę, o X-Factorze, itd. Aż zaprosili mnie na seans filmowy do siebie. Zgodziłam się, w sumie i tak nie miałam nic lepszego do roboty. Stella poszła na randkę z Niall, a sama nie miałam zamiaru siedzieć w domu.
          Chwila moment oni znów zaczęli się kłócić. Tym razem o to kto ma jechać samochodem, a kto idzie pieszo. Wszyscy nie zdołamy zmieścić się w jednym samochodzie. Nie miałam już silny na nich i chyba zauważył to Harry, ponieważ zgłosił nas, żebyśmy my się przeszli. W głębi duszy cieszyłam się z tego. Nie powiem, ale podobał mi się Harry i to bardzo. Chłopcy przystali na jego propozycję i ruszyliśmy.
          Szliśmy w niezręcznej ciszy, którą przerwał Harry.
- Ashley, może opowiesz coś o sobie?
- wiesz, moje życie nie jest tak ciekawe jak twoje - uśmiechnęłam się do niego ciepło
- oj tam przesadzasz... na pewno jest coś interesującego o tobie czego jeszcze nie wiem
- a co już wiesz? - spytałam zdziwiona
- że jesteś piękną, młoda utalentowaną aktorką - czułam, że powoli zaczynam się rumienić
- teraz to ty przesadzasz
- dobra nie zamierzam się z tobą kłócić. Powiedz coś o sobie, nie daj się prosić na kolanach
- serio? na kolanach?
- jeśli bym musiał to oczywiście, że tak
- dobra przekonałeś mnie - w końcu zgodziłam się, chociaż z chęcią zobaczyłabym jak mnie błaga na kolanach.
          Zaczęłam mu opowiadać w skrócie moje całe życie, a on uważnie mnie słuchał. Gdy tylko skończyłam spojrzałam na niego.
- i ty wciskałaś mi kit, że nie masz ciekawego życia? Dziewczyno, ty nawet nie wiesz jak ja chciałbym być na twoim miejscu
- wiesz, z tym masz rację
- w końcu przyznałaś mi rację, jee! - krzyknął
- daleko jeszcze mamy iść? - spytałam
- za 5, 10 minut dojdziemy - uśmiechnął się i pokazał swoje dołeczki
- tak długo - jęknęłam
- no... bo nie wiem o co by jeszcze ciebie tu wypytać
- o nie! Ja się tak nie bawię
- nie wiedziałem, że tak duża dziewczynka się jeszcze bawi
- dobra, może ogarnijmy się
- no ok... mamusiu - zaśmiał się
          Po chwili wybuchliśmy obydwoje śmiechem i nie wiadomo kiedy doszliśmy do domu wariatów, jak to nazwał Liam. Zapukaliśmy do drzwi, bo geniusz Styles zapomniał kluczy. Po sekundzie otworzył nam Zayn.
- proszę, proszę ktoś raczy się tutaj zjawił - rzekł
- daruj sobie Malik - powiedział Harry
- cześć Zayn - przywitałam się i weszliśmy do środka.
          Powiem szczerze, że ich dom robił wrażenie na zewnątrz, a co dopiero w środku. Poszliśmy korytarzem do wielkiego salonu i usiedliśmy na kanapie. Louis ciągle przytulał Harry'ego jakby go z miesiąc nie widział.
          Zauważyłam, że Liam gdzie zniknął. Postanowiłam go poszukać. Długo mi to nie zajęło, bo od razu znalazłam go w kuchni.
- a ty nie z chłopakami? - spytał się mnie
- wiesz, Zayn się w lustrze ciągle przegląda, a Lou maca Harry'ego, więc zaczęłam ciebie szukać
- a to u nich normalne, przyzwyczaisz się
- oj nie wiem czy się przyzwyczaję
- uwierz mi znając chłopców po dzisiejszym dniu będziesz tu częstym gościem, no i wiesz razem kręcimy teledysk
- w sumie i racja, z resztą się zobaczy
- zrobić ci kawy? - zapytał
- nie dzięki, ale wody bym się napiła.

Stella

          Leżałam głową na kolanach Niall'a i wspólnie wpatrywaliśmy się w niebo. Czułam jak bawi się końcówkami moich włosów. Wspólnie podziwialiśmy gwiazdy. Minęło dużo czasu zanim oderwaliśmy się od pięknego widoku.
- Niall, dziękuję że mnie tu zabrałeś - spojrzałam się w te piękne błękitne oczy
- taką piękną dziewczynę zabrałbym wszędzie - odparł a ja czułam jak zaczynam się rumienić. Szybko odwróciłam się, aby nie zobaczył mojej twarzy.
          Złapał mnie za podbródek i odwrócił, tym samym każąc mi spojrzeć znów na niego.
- nie musisz się wstydzić, gdy się rumienisz wyglądasz jeszcze piękniej
- Niall - zaśmiałam się.
          Spojrzał na mnie i nie spodziewanie poczułam na swoich wargach jego ciepłe usta. Był to krótki, ale namiętny pocałunek. Czułam jak moje nogi miękną z każdym jego dotykiem. To było wspaniale uczucie. Chciałam, aby ta chwila nigdy się nie skończyła. Wtedy nic oprócz nas się nie liczyło. Jakbyśmy byli w innym świecie, tylko ja, on i nikt więcej. Gdy oderwaliśmy się od siebie uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił.
- zbieramy się? - zapytał, a co tylko kiwnęłam głową i zaczęłam pakować resztę pozostałych rzeczy do koszyka.
          Udaliśmy się do jego samochodu i odwiózł mnie do domu. Kiedy byliśmy już na miejscu wysiadł i pomógł mi wyjść z auta. Doszliśmy do drzwi stając na przeciwko siebie.
- to był wspaniały wieczór, dziękuję
- to ja dziękuję, że zgodziłaś się pójść - zbliżyłam się do niego i pocałowałam go w policzek, zaś on nie pozwolił mi się odsunąć tylko złapał mnie w talii i przytulił mocno.
          Następnie pożegnał się i ruszył w stronę samochodu. Gdy miał już wsiadać pomachał mi. Zrobiłam to samo, a po chwili odjechał. Jak tylko zniknął mi z oczu weszłam do środka. Oparłam się o drzwi i odruchowo dotknęłam swoich ust. Nadal czułam smak jego ust. Mimowolnie uśmiechnęłam się sama do siebie i skierowałam się w głąb domu. Zapaliłam światło i dostrzegłam, że nikogo w nim nie ma. Zaczęłam główkować, gdzie mogła podziać się Ash. Może jest, gdzieś z chłopcami.
          Dalej się nie zastanawiając ruszyłam na górę, wcześniej spoglądając na zegarek - 22:41. Po drodze zdjęłam buty i trzymając je w ręce weszłam do swojego pokoju. Zostawiłam je przy drzwiach, a sama zamknęłam się w łazience. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z wodą i stojąc umyłam całe swoje ciało. Potem wsmarowałam w nie balsam i w szlafroku wróciłam do pokoju. Założyłam piżamy i usiadłam na łóżku. Włączyłam laptop i postanowiłam chwilę przed spaniem sprawdzić co dzieje się na twitterze i facebooku.
          Po obejrzeniu, złapałam za telefon i chciałam jeszcze zadzwonić do Ashley, spytać się gdzie jest. Wybrałam odpowiedni numer i po drugim sygnale usłyszałam jej głos.
- hey Stella
- hey Ash, gdzie jesteś? - spytałam od razu
- siedzę u chłopców i chyba zostanę u nich na noc. A jak tak randka z Niall'em
- a dobrze - uśmiechnęłam się na samo wspomnienie dzisiejszego wieczoru - ale opowiem ci jak się spotkamy
- jasne, widzimy się jutro, dobranoc
- branoc - odrzekłam i rozłączyłam się.
          Ułożyłam się wygodnie na poduszce przykrywając się kołdrą pod samą szyję. W szybkim tempie zasnęłam śniąc o niebieskich oczach.

***

Hey!!!
Przepraszamy Was, że tak długo musieliście czekać na nowy rozdział. 
Mamy nadzieję, że przez to nie urwiecie nam głów. 
Miałyśmy dużo na głowie ostatnimi dniami, a raczej tygodniami,
ale obiecujemy że postaramy się napisać dla was coś szybciej. 
Czekamy na wasze opinie. Piszcie czy się wam podoba czy tez nie.
Pozdrawiamy i do następnego kiedyś tam :)